Translate

niedziela, 22 maja 2016

EXCLUSIVE: wywiad z NONA Industries

Cześć~~ Na zakończenie tygodnia mam dla Was wywiad z niesamowicie utalentowaną Noną! <3 <3 Wszystkich zainteresowanych zapraszam również do polubienia jej fanpage'a: NONA Industries
1. Czy możesz przybliżyć nam genezę Twojego pseudonimu?
Nona: Znacie grę półsłówek? Kiedyś nam się mocno wkręciła ze znajomymi i zamienialiśmy pierwsze litery albo sylaby imion i nazwisk i patrzyliśmy co ciekawego powstanie. Mnie się trafiła Nona i już została. 
NONA Industries
2. W jakich okolicznościach, dzięki komu zainteresowałaś się cosplayem? Od jak dawna jesteś cosplayerką?
Nona: Jak sobie pomyślę, to już w gimnazjum wpadłam na taki pomysł, żeby z moją ówczesną paczką znajomych zrobić z jakichś tanich papierniczych materiałów stroje naszych ulubionych postaci z anime i poodgrywać śmieszne scenki. Powiedzieli mi, że to słaby pomysł i już o tym nie myślałam. W sumie to było tak dawno temu, że nie wiem czy w Polsce istniało już coś takiego jak cosplay.
Dopiero na pierwszym roku studiów zobaczyłam, że ludzie robią świetne repliki z gier i filmów i uznałam, że może też swoją zrobię, zwłaszcza że bardzo chciałam mieć berło Lokiego z Avengersów. I tak oto swoje pierwsze dzieło zabrałam na Pyrkon w 2014 roku. To było w zasadzie moje pierwsze zetknięcie ze światem cosplayu, wiedziałam, że ludzie się przebierają na konwenty ale nie myślałam, że w takim wymiarze i że można wyczarować takie świetne stroje! Na następny Pyrkon zrobiłam już swój pierwszy pełnoprawny cosplay i tak się zaczęło. 
3. Czy kierujesz się jakimiś kryteriami przy wyborze postaci, której cosplay chcesz zrobić? Czy jest to raczej spontaniczna reakcja, kiedy widzisz jakiejś bohaterki z m&a/filmu/gry, automatycznie wiesz, że chcesz zrobić cosplay?
Nona: Moje decyzje co do cosplayu długo dojrzewają zanim się zdecyduję na jakąś postać. Owszem, najpierw jest impuls – „o kurcze, ta postać jest świetna, robię ją!”. Potem zapominam o tym, bo po czasie nie wydaje mi się już taka super. Ale często zdarza mi się przysiąść i pomyśleć kogo najlepiej będzie zrobić, od razu biorąc pod uwagę ile czasu mi będzie potrzebne, jak pieniądzożerny będzie ten projekt, jakie mogą być najbardziej wymagające technicznie elementy, z którymi może być problem… wtedy się decyduję, dość ostatecznie.
Musi być to na pewno postać, z którą coś mnie łączy – nie wyobrażam sobie wcielania się w kogoś, z kim nie mogę się nawet minimalnie utożsamić. Przyciąga mnie też design – wiadomo, im ciekawszy, tym bardziej można się wykazać robiąc cosplay. Najbardziej chyba wygrywają kostiumy, gdzie można stosować wszelaką elektronikę – oświetlenie albo silniczki, najlepiej sterowane mikrokontrolerem. Może to brzmi niedorzecznie, ale chciałabym połączyć moje studia z cosplayem i iść trochę bardziej w kierunku animatroniki. Może coś z tego wyniknie. 
4. Dlaczego warto zainteresować się cosplayem?
Nona: Bo można nauczyć się MNÓSTWA rzeczy! Nie przesadzam. To chyba najbardziej interdyscyplinarna dziedzina sztuki z jaką miałam styczność. Stylizacja fryzur, make-up, aktorstwo, rzeźbiarstwo, malarstwo, krawiectwo i konstrukcja ubioru, wyobraźnia przestrzenna, zmysł estetyczny… a to chyba taki starter-pack. Dochodzi jeszcze inżynieria kostiumu, co by wszystko wyglądało, jakby lewitowało w powietrzu, ale nie odpadło podczas eventu, znajomość materiałów, z których można korzystać i kiedy (Castoramy można się nauczyć na pamięć, poważnie), podstawy elektroniki, mechaniki, trzeba też umieć zachowywać się przed aparatem fotograficznym czy kamerą… Wydaje się, że to za dużo na jedną głowę i dwie ręce, ale podczas pracy nad strojem i późniejszym odgrywaniu postaci jakoś samo to wchodzi w krew.
A jeszcze nie wspomniałam o tym ile świetnych znajomości można nawiązać podczas konwentów. Kiedy chodzę po eventach bez stroju często przytłacza mnie ogrom ludzi i nie mam odwagi się do nikogo odezwać. A w stroju nabieram śmiałości do interakcji, no i tłum przychodzi do mnie, więc jakoś trzeba sobie z nim radzić! 
5. Jaki był Twój pierwszy cosplay?
Nona: Jinx z League of Legends. Właściwie ciągnął się za mną przez cały 2015 rok Powstał na Pyrkon – pierwszy raz zamawiałam perukę z Chin i bałam się tego, co przyjdzie w paczce, ale mile się zaskoczyłam, bo to chyba najlepsza peruka kiedykolwiek (chociaż się plącze i waży pół kilo). Zdecydowałam się też wtedy na zrobienie jej miniguna, bo wszystkie Jinx, które do tej pory widziałam stawiały na rakietnicę. Tą zrobiłam na Polcon. I wtedy też dokupiłam różowe soczewki. Nigdy żadnych nie nosiłam, więc to też była nie lada przygoda. W końcu na PGA zabrałam ten strój na pierwszy konkurs. Chrzest bojowy zaliczony! 
NONA Industries
6. To pracochłonne hobby, ile czasu zajmuje ci przygotowanie jednego stroju?
Nona: Te mniejsze (Rogue z X-men Evolution, Bella z The Sims) zajmowały mi tydzień lub dwa. Na te większe potrzebuję dobrych dwóch miesięcy. Najlepiej jeszcze więcej. Fiora dała mi mocno w kość i teraz wiem, że lepiej wszystko sobie rozłożyć w czasie niż potem się stresować terminami i zasuwać dzień i noc, zwłaszcza jak się choruje na perfekcjonizm tak jak ja. Ciągle jeszcze czuję się jak świeżak i nie robiłam wielu rzeczy, a wtedy potrafią one zająć dwa razy więcej czasu niż się zakłada na początku. 
7. Czy masz swój ulubiony cosplay?
Nona: Zdecydowanie to była Jinx. Pomimo ciężkiej peruki i dwóch broni do taszczenia ze sobą była najwygodniejsza i najswobodniej się w niej czułam. Mogłam się uśmiechać do woli i wygłupiać. To w tym stroju się najlepiej bawiłam. I zaliczyłam najwięcej cosplayowych kamieni milowych. Ciągle są rzeczy, które mogłabym poprawić i dorobić, gdybym chciała jeszcze ją jeszcze gdzieś zabrać. Minusem jest tylko to, że ludzie są już zmęczeni tymi cosplayami w różnych wydaniach i czasem marudzą ile można widzieć tą Jinx, czy nie ma innych postaci albo chociaż innych skinów. Dlatego mam nadzieję, że uda mi się stworzyć coś równie dobrego. 
8. Czy jest wśród stworzonych przez Ciebie cosplayi strój postaci, z którą się utożsamiasz?
Nona: W 100% nie. Ale każda postać, którą robiłam ma jakiś pierwiastek, który odnajduję w sobie. 
9. Czy jest wśród stworzonych przez Ciebie cosplayi strój postaci, którą szczególnie lubisz?
Nona: Hmm… Rogue z X-men Evolution? To była moja ulubiona postać z dzieciństwa. Taka, którą się udawało na podwórku i na placu zabaw i miało się na nią stały przydział. Niestety jej cosplay jest chyba moim najmniej ulubionym – udawanie jej kiedy się już jest na studiach i bardziej rozumie tą postać nie było takie super. Naprawdę trudno przychodzi mi nieuśmiechanie się i udawanie niezadowolonej cały czas. 
10. Podczas tworzenia danego stroju, z jakim materiałem najbardziej lubisz pracować?
Nona: Ostatnio odkryłam jak wspaniała jest pianka eva, więc chyba postawiłabym ją na pierwszym miejscu. Ale mam też ogromny sentyment do pianki montażowej w duecie z paper mache. 
Nona Industries
11. Co jest najtrudniejsze, a co najprzyjemniejsze w tworzeniu cosplayu?
Nona: Cosplay to takie przewrotne zajęcie, że w zasadzie to co jest najtrudniejsze jest zarazem najprzyjemniejsze!
Najprzyjemniejsze jest, kiedy robię coś, czego efekt zobaczę dopiero na samym końcu (na przykład sklejanie i formowanie elementów z pianki albo szycie) i okazuje się, że wyszło perfekcyjnie. Mnóstwo stresu przez cały czas i cudowna ulga na końcu. Szycie i lutowanie jest dla odmiany w całości bardzo relaksujące.
A po stworzeniu całego stroju oczywiście moment kiedy można zaprezentować go w końcu szerszej publiczności!
Najtrudniejsze dla mnie radzenie sobie z własnym perfekcjonizmem. Zwykle dążę do tego żeby oddać w stroju każdy detal albo żeby jakiś prop odpowiadał w 100% refce. Przez to albo nie mam życia, bo cały dzień i całą noc coś sklejam i szlifuję, albo jestem zawiedziona, że niestety, ale coś nie wygląda tak jak na obrazku lub jak sobie to wyobrażałam na początku. Na szczęście jakoś się przyzwyczajam i zapominam o wszelkich mankamentach. 
12. Czy jest jakiś cosplayer/cosplayerka, którą podziwiasz?
Nona: Calypsen! Jej fanpejdż był pierwszym cosplayowym, który polajkowałam na fejsie. Jej Diana była cudowna i myślałam, że to jakaś zagraniczna cosplayerka. Ciągle ją obserwuję i nie mogę wyjść z podziwu jak szybko potrafi stworzyć świetnie wyglądający strój.
Bardzo lubię też dzieła Crafts of Two – wszystko co od nich wychodzi wygląda tak perfekcyjnie… 
13. Czy zdarza Ci się, że krytyka, nieuzasadniony hejt, zniechęca Cię do tego, co robisz?
Nona: Jeszcze mnie nic takiego nie spotkało. Może raz. Myślę, że to nie będzie dla mnie większym problemem, mam świadomość, że istniejąc publicznie w Internecie nie da się tego uniknąć. Nigdy się nie dogodzi wszystkim, komuś coś może się nie spodobać, a względna anonimowość sprawia, że ludzie piszą o dwa słowa za dużo niż by to powiedzieli prosto w twarz. No ale hejt jest hejtem, a nieuzasadniona krytyka bez żadnych sensownych argumentów jest w zasadzie niczym wartym uwagi, nie ma się więc czym przejmować.
Bardziej zniechęcające są zachowania innych cosplayerek, które obserwuję. Większość, mówi, że środowisko cosplayowe jest w porządku, wszyscy sobie pomagają… Ale i tak w sieci ich komentarze na różnych grupach mówią same za siebie. Dużo jest zawiści, czuć rywalizację, chyba o każdym krążą jakieś nieprzychylne plotki. Taka atmosfera nie jest jakoś szczególnie pozytywnie nastrajająca. 
14. Czy możesz uchylić rąbka tajemnicy, jakie cosplaye szykujesz na rok 2016?
Nona: Bez problemu, w niedługim czasie planuję i tak wszystkim podzielić się na swoim fanpejdżu! Obecnie zabieram się za syrenią sukienkę Alicji z Alice: Madness Returns. W wakacje chcę zrobić strój Marceliny z Adventure Time, a na jesień zaplanowałam sobie Oriannę z Lola, chciałabym jej poświęcić szczególnie dużo uwagi. Postanowiłam sobie, że te stroje zrobię na pewno, ale być może wplotę gdzieś pomiędzy jeszcze jakieś pomniejsze projekty jeśli starczy czasu i pieniędzy. 
15. Czy poza cosplayem masz inne hobby?
Nona: Mam, chociaż kiedy pracuję nad strojami praktycznie nie mam już na nic innego czasu. Od czasu do czasu zajmuję się rysowaniem – w liceum rysowałam i malowałam naprawdę dużo, różnymi technikami. Gram też na pianinie. No i oczywiście robotyka i programowanie, ze względu na studia to chyba to, za co biorę się najczęściej. 
NONA Industries
16. Bywasz na konwentach, lubisz tego typu imprezy?
Nona: Prawdę powiedziawszy, gdyby nie fakt, że to tam głównie można znaleźć cosplayerów, to nie byłoby chyba miejsce dla mnie. Ale może mam takie wrażenie, bo nie mam swojej własnej paczki znajomych, z którymi mogłabym spędzić cały konwent, chodzić na prelekcje i korzystać z wszelkich dobrodziejstw. Kiedy chodzę sama i bez stroju włącza mi się od razu tryb introwertyka i w zasadzie tylko przemykam od kąta do kąta tak żeby nikt mnie nie zauważył.
Niemniej, uwielbiam konwentową atmosferę, bo wszyscy są bardzo otwarci. I oczywiście możliwość przebrania się na konwent oraz spotkania innych fantastycznych cosplayerów. 
17. Jeśli ktoś nigdy nie był na konwencie, w jaki sposób byś go zachęcił do przyjechania na taką imprezę?
Nona: Ile ludzi tyle powodów, żeby jechać na taki konwent. Ja jeżdżę, bo cosplay, inni jeżdżą, bo mogą spotkać innych ludzi z tego samego fandomu co ich, jeszcze inni przyjeżdżają, bo mogą pograć przez weekend w planszówki albo wziąć udział w larpach. Generalnie większość konwentów celuje teraz chyba we wszystko co się da, od fantastyki po e-sport, więc dla każdego znajdzie się chociaż jedna atrakcja. Jednak myślę, że największą atrakcją i tak są po prostu ludzie i klimat jaki tworzą! 
18. Który konwent najlepiej wspominasz?
Nona: Polcon 2015! To był taki raczej maławy konwencik, który odbył się na mojej Politechnice, co było dla mnie dość osobliwym doświadczeniem. Dużo osób narzekało, że był słaby, nie było atrakcji, kiepski konkurs cosplay… Ale ja się jakimś cudem bawiłam jak nigdy - poznałam wtedy dużo osób, z którymi nadal mam jakiś kontakt, a to bo zagadali do mnie, bo podobał im się mój strój, a to bo trzeba było godzinę stać w jakiejś kolejce, a to bo ja znałam wcześniej ich fanpejdże i jakoś ich znalazłam. To był jedyny konwent, po którym czułam się naprawdę uszczęśliwiona od początku do końca i niczego mi nie brakowało. Oby takich więcej! 
19. Czy jest coś, co Cię zraża do jeżdżenia na konwenty?
Nona: Ludzie z karteczkami „Free hugs”. Nie zdzierżam.
A tak na poważnie, to chyba nic, konwenty są w porządku!
20. Kiedy, w jakich okolicznościach zainteresowałeś się mangą i anime?
Nona: To było… chyba gimnazjum? A może późna podstawówka? Dostałam z jakiejś okazji od chrzestnego matę do tańczenia. W zestawie była Stepmania z dużą ilością piosenek właśnie z anime. Estetyka „chińskich bajek” jakoś do mnie przemawiała odkąd pamiętam tylko nie wiedziałam jak je wtedy odnaleźć. Bardzo spodobał mi się opening do Love Hina i postanowiłam, że nauczę się to śpiewać. W ten sposób zainteresowałam się językiem japońskim. Potem jakoś dzięki temu zeszłam się z dziewczyną z mojej klasy, która pokazała mi Fullmetal Alchemist, do dzisiaj zajmujące specjalne miejsce w moim serduszku. I tak się zaczęło.
NONA Industries
21. Lubisz czytać mangę lub książki? Czy masz ulubionych autorów mang lub książek?
Nona: Pewnie polecą na mnie za to jakieś hejty książkofili, ale w zasadzie w ogóle! Jeszcze w szkole coś tam czytywałam, później były to w zasadzie wyłącznie lektury. Nie zrozumcie mnie źle, bardzo lubię literaturę, tylko trudno mi było znaleźć taką, która by mnie jakoś szczególnie poruszała. Po jakimś czasie po prostu przestałam się tym interesować.
Jedyną książką, po której wręcz nie mogłam się pozbierać był „Frankenstein” Mary Shelley, którego miałam okazję czytać na potrzeby mojej prezentacji maturalnej o powieści gotyckiej. Wprawiała mnie w tak niesamowicie dołujący nastrój, że z jednej strony chciałam ją odłożyć żeby wrócić do kolorowej rzeczywistości i pooddychać, a z drugiej czytać dalej i dawać się dalej wciągać w ten ponury wir.
Niestety więcej takich perełek nie odnalazłam. Zdecydowanie bardziej ciekawi mnie publicystyka.
22. Masz jakiś ulubiony film, serial albo anime?
Nona: Jest taki film, do którego ciągle wracam, nazywał się „Eternal Sunshine of the Spottles Mind”, co w po polsku brzmiało „Zakochany bez pamięci” i całym serduszkiem go polecam! Tutaj by pasowało jedno zdanie, w którym zawarłabym na czym polega jego niezwykłość, ale nie umiem tego ująć w słowa tak, żeby przekazać to wszystko, w każdej płaszczyźnie, i nie zaspoilować czegokolwiek. Jak szukacie filmu o miłości, który bardziej jest psychologiczny niż o miłości i do tego jeszcze mądry, taki, że potem będziecie siedzieć i myśleć co się właśnie wydarzyło, to właśnie on!
A jeśli chodzi o anime to zdecydowanie Fullmetal Alchemist: Brotherhood. Ale moim zdaniem to już klasyk i chyba każdy o tym słyszał.
23. Wolisz anime czy animowane filmy, produkowane przez np. DreamWorks, Pixar albo Disneya?
Nona: Bardziej mi po drodze do filmów animowanych. Jeszcze bliżej do kreskówek. Obejrzałam może siedem serii i potem zeszłam z drogi otaku, obecnie w zasadzie nie mam w ogóle pojęcia co się dzieje w świecie mangi i anime.
24. Jakiej muzyki słuchasz? Czy ona w jakiś sposób nastraja Cię do pracy, poprawia nastrój, inspiruje?
Nona: Ciężko mi wskazać jakiś konkretny gatunek, bo słucham w zasadzie wszystkiego co mi się spodoba i na co mam danego dnia ochotę. Raz to będzie muzyka progresywna, potem coś indie, jeszcze później chociażby drum&bass i elektronika. Na koniec soundtracki z filmów albo z gier. I muzyka klasyczna.
Traktuję to raczej jako tło. Pomaga mi wpaść w taki twórczy trans i jak dobrze dobiorę sobie podkład muzyczny na cały dzień to mogę pracować bez przerwy i nic mnie nie rozprasza.
25. Czy masz ulubione zwierzę? Niekoniecznie z naszego świata, ale może z anime, filmu czy gry?
Nona: Koty i mopsy!
NONA Industries
26. Czy są jacyś youtuberzy, których filmiki oglądasz na bieżąco?
Nona: Całe mnóstwo! Mietczyńskiemu daję lajka zanim jeszcze obejrzę jego filmik. Bardzo cenię sobie też ekipę z TVGRYpl. Potem jest cała lista youtuberów związanych z League of Legends: MagikarpUsedFly, Kshaway, BrickyOrchid8, Brofresco…
Zdarza mi się nadrabiać całe kanały jakichś youtuberów, bo włączam youtube kiedy pracuję nad strojami i tak autoodtwarza całe playlisty. W ten sposób zaprzyjaźniłam się z Gonciarzem czy Naukowym Bełkotem.
27. Masz jakieś plany na najbliższą przyszłość, niezwiązane z cosplayem?
Nona: Chcę skończyć studia, zostały mi w zasadzie ostatnie dwa semestry.
28. Czy na zakończenie zechciałabyś coś dodać?
Nona: Hmm… Cóż mogę powiedzieć, zapraszam na mój fanpejdż, szczególnie, że to będzie dla mnie pracowity rok! I jeśli potrzebujecie jakiejś pomocy przy dodawaniu elektroniki do swoich strojów – służę pomocą!
Bardzo serdecznie dziękuję Nonie za udzielenie wywiadu - sama w trakcie przygotowania do publikacji czytałam go z przyjemnością! Z całego serca życzę powodzenia w dalszej karierze i coraz liczniejszego grona fanów! A Wam polecam zajrzeć i polubić stronę NONA Industries

3 komentarze:

  1. W takich wywiadach podoba mi się to, że osoba, z którą przeprowadzamy wywiad mówi otwarcie i dużo na zadany temat. Nie trzeba danej osoby "ciągnąć za język". Przyjemnie się czytało, miłego dnia!

    http://kochamcieanonimowo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wywiad ! ;3 Super przygoda z tymi przebraniami ! :) Genialne Hobby ;* Pozdrawiamy mocno :) http://agssymi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten post uświadomił mi jeszcze bardziej ile trzeba włożyć pracy w cosplay :D Na prawdę fajne hobby, podziwiam tych co się tym zajmują. Bardzo miło się czytało :) Pozdrawiam.
    lazurkowasztuka.blospot.com

    OdpowiedzUsuń